Opowiadania

  • 07

 

 

 

 

   Huncy

Powiadali, że gdyby był kobietą, miałby ciężkie życie. Taki już był, to co jest tylko porzekadłem o ostatniej koszuli oddanej biednemu, w jego przypadku było faktem.

Mieszkał nad samym brzegiem rzeki. Zapraszając nas do siebie, zapewniał, że wieczorami ryby zaglądają do domu przez okna, a raki są tak wielkie, co do wozu można je zaprzęgać.

Może z tymi rybami i rakami trochę przesadzał, ale szczerość zaprosin była jeszcze większa.

Jak wielu Sintów i on robił laczki. Praca ta zapewniała jemu i całej jego rodzinie w miarę stabilne utrzymanie. Ponadto wyspecjalizował się w montażu rynien i w tym fachu był jedynym w okolicy.

Urodził się i dzieciństwo spędził w Królewcu. Nie ciągnęło go do dużego miasta.
- Ludzie wymyślili różne pułapki na szczury i myszy, a na ludzi duże miasta, gdzie od jednej bomby giną tysiące, powiadał.

Zdawało się, że dom nad leniwym nurtem Noteci i jego w nim obecność są niezmienne, kiedy wyjechał do Berlina.

Siadał wieczorami nad obcą rzeką i tak siedząc nad wodą umarł.

Może tam ryby zaglądają przez okna do domu, a potężne raki ciągną cyrkowe wozy?...

 

 

W zamieszczonych tu opowiadaniach, wybranych spośród prawie czterdziestu opublikowanych w tomie "Meteory / Siłałe cierhenia", można znaleźć poetycką prozę, a także próbki niezrównanego cygańskiego humoru.